Nie wiem, czy to efekt szczepienia, czy czegoś tam jeszcze innego, ale Miki zachowuje się ostatnio jakby był ciągle na dopalaczach. A już szczególnie wieczorem, gdy pora iść spać. Wtedy nagle chce mu się biegać, skakać, bawić w chowanego i milion innych zabaw. I to bez względu na to, kiedy i ile spał w ciągu dnia. Nawet jeśli to było tylko 10 minut.
Nie wiem, skąd mu się to bierze.
Może to faktycznie efekt uboczny szczepionki. Bo w sumie wieczorną aktywność zaczął wykazywać we wtorek, po szczepieniu właśnie.
W każdym razie teraz rodzice nie mają wieczorem chwili dla siebie (bez skojarzeń :P). Bo jeśli my nie idziemy spać, Miki też nie. Ale jeśli kładziemy się całą trójką, komputer wyłączony, a światła pogaszone, to w końcu uśnie. A my przy okazji...
Wczoraj przy okazji tatusinowej wizyty u dentysty, odwiedziłam sklep z materiałami. Oczywiście polar nigdzie niedostępny, podobnie jak watolina, ale za to kupiłam sobie dwa materiały na sukienki/tuniki. Jak tylko skończę z tą porcją misiaków, uszyję coś dla siebie :)
czwartek, 29 listopada 2012
środa, 28 listopada 2012
Poszczepiennie
W końcu udało się nam wybrać na szczepienie. Teraz mamy spokój aż do 6. roku życia.
Jednak nie obyło się bez przygód. W drodze do przychodni Mikoś nam... zasnął w wózku :) Co więcej, nie był chętny do pobudki. Spał nawet w gabinecie pediatry na leżance, podczas gdy my spokojnie rozmawialiśmy z panią doktor. A jak się śmiała, że chrapie :)
Obudził się dopiero w czasie badania. Szczepienie poszło dobrze, chociaż Miko trochę płakał, ale to chyba bardziej z faktu, że był mocno trzymany. No i był rozbudzony.
Przy okazji się zważyliśmy i dobiliśmy do 13 kg.
Potem Miki już spać nie chciał, padł dopiero ok 21,30 wieczorem...
Jednak nie obyło się bez przygód. W drodze do przychodni Mikoś nam... zasnął w wózku :) Co więcej, nie był chętny do pobudki. Spał nawet w gabinecie pediatry na leżance, podczas gdy my spokojnie rozmawialiśmy z panią doktor. A jak się śmiała, że chrapie :)
Obudził się dopiero w czasie badania. Szczepienie poszło dobrze, chociaż Miko trochę płakał, ale to chyba bardziej z faktu, że był mocno trzymany. No i był rozbudzony.
Przy okazji się zważyliśmy i dobiliśmy do 13 kg.
Potem Miki już spać nie chciał, padł dopiero ok 21,30 wieczorem...
wtorek, 27 listopada 2012
Co tam u nas dzialo sie...
Mamy szczescie, choroby chwilowo nam - odpukac w niemalowane czolo :) - odpuscily. Takze dzis wybieramy sie z Mikim na szczepienie. Po dlugich przemysleniach postanowilismy zakupic po raz kolejny szczepionke w aptece. Co prawda kosztowala na niecale 200 zl, ale juz wiemy czego sie spodziewac, bo poprzednie trzy szczepienia tez szczepilismy Infarixem Hexa. A przy okazji Mikos oczarowal pania w aptece - po raz kolejny - i dostal tabliczke czekolady :)
Ciagnie mnie do maszyny, bo mam wykroje na kolejne 8 maskotek, ale poniewaz Mikos jeszcze nie spi, a Tatus naprawia piaskownice (w srodku zgromadzila sie woda, a poza tym popekaly sruby), wiec misiaki musza troche poczekac. Ale zamiast tego mam teraz troche czasu, zeby cos napisac, jednoczesnie piekac babeczki z serkiem waniiliowym i cytryna oraz napic sie zielonej herbaty o smaku melona :)
Miki na razie nieco przystopowal z nauka nowych wyrazow. Na razie perfekcyjnie idzie mu 'kakao' :)
Caly czas zapraszam tez na misiowego bloga, gdzie jest link do naszego konta na allegri, gdzie mozna kupic MikoMisie ;)
Ciagnie mnie do maszyny, bo mam wykroje na kolejne 8 maskotek, ale poniewaz Mikos jeszcze nie spi, a Tatus naprawia piaskownice (w srodku zgromadzila sie woda, a poza tym popekaly sruby), wiec misiaki musza troche poczekac. Ale zamiast tego mam teraz troche czasu, zeby cos napisac, jednoczesnie piekac babeczki z serkiem waniiliowym i cytryna oraz napic sie zielonej herbaty o smaku melona :)
Miki na razie nieco przystopowal z nauka nowych wyrazow. Na razie perfekcyjnie idzie mu 'kakao' :)
Caly czas zapraszam tez na misiowego bloga, gdzie jest link do naszego konta na allegri, gdzie mozna kupic MikoMisie ;)
poniedziałek, 26 listopada 2012
Maskotkowa rodzinka
I znowu mam zaległości... Jako usprawiedliwienie podam fakt, że sporo czasu spędzam przy maszynie albo z igłą w ręce wykańczając maskotki :)
I tak misiowa rodzinka się rozrasta :) Oto Różyczka, Karotka i Czupurek :)
Czy dużo się u nas działo?
Sama nie wiem...
Ciężko tak z marszu powiedzieć...
Ale postaram się nadrobić następnym razem :)
PS. Żeby nie zasypać bloga maskotkami, stworzyłam właśnie osobny maskotkowy blog :)
Zapraszam pod adres mikomisie.blogspot.com albo przez link na górze :)
I tak misiowa rodzinka się rozrasta :) Oto Różyczka, Karotka i Czupurek :)
Czy dużo się u nas działo?
Sama nie wiem...
Ciężko tak z marszu powiedzieć...
Ale postaram się nadrobić następnym razem :)
PS. Żeby nie zasypać bloga maskotkami, stworzyłam właśnie osobny maskotkowy blog :)
Zapraszam pod adres mikomisie.blogspot.com albo przez link na górze :)
niedziela, 18 listopada 2012
Pan Małooki ;)
Mam wenę. I dużo zapału. Nawet mnie wtedy ręka nie boli.
???
Chodzi o szycie. Maskotek. Gotowa jest następna. Tym razem pomarańczowy dinozaur. Udało mi się go skończyć w dwa dni.
Ma długość 49 cm, i wysokość ok. 30 cm.
Chrześniak Męża ochrzcił go jako Pan Małooki.
A w kolejce czekają kolejne dwie maskotki. Dziś zaczęłam ptaszka i przybysza z innej planety :)
???
Chodzi o szycie. Maskotek. Gotowa jest następna. Tym razem pomarańczowy dinozaur. Udało mi się go skończyć w dwa dni.
Ma długość 49 cm, i wysokość ok. 30 cm.
Chrześniak Męża ochrzcił go jako Pan Małooki.
A w kolejce czekają kolejne dwie maskotki. Dziś zaczęłam ptaszka i przybysza z innej planety :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



