I w końcu piątek... Jeszcze parę godzin i zacznie się weekend :)
Jeśli chodzi o nieobecność Męża w domu, to mamy znaczną poprawę. Przez cały tydzień wychodziliśmy z Dużym M,. z domu i odprowadzaliśmy go na przystanek, a w drodzę powrotnej Miko zasypiał. Dziś jednak pogoda trochę niepewna, bo wygląda, jakby zaraz miało lunąć, więc zostaliśmy z Mikim w domu. Akurat Teściowa piekła ciasto, więc Miki przyglądał się temu z zainteresowaniem. M. chcał wyjść ukradkiem, ale Mały go usłyszał. I co? Obyło się bez płaczu. Synuś przytulił się ładnie do Tatusia, dał mu buzi i wrócił do podglądania Babci. Ufff... A teraz ładnie śpi.
Zamiast tego zaczęły się problemy z kąpielą. Pisałam o tym już ostatnio. Następnego dnia było bez poroblkemu, bo kąpałam się z nim. Ale już wczoraj od początku. Tym razem do wanny wszedł, pobawił się, a gdy przyszło do mycia... zaczął wychodzić z wanny. Kończa mi się pomysły. Dziś spróbuję umyć go bez wczesniejszej zabawy w wannie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Na jutro planujemy wielkie porządki. Mikiego wywodzimy do Dziadków na cały dzień, a sami bierzemy się do roboty. Trzeba wypuścić wodę z basenu, umyć go i schować, jechać na zakupy, i generalnie posprzątać w naszych pokojach. Będzie bardzo pracowity dzień...
Zastanawiam się ostatnio nad jedną rzeczą. Mamcia pisała na swoim blogu (mlodamama.nablogu.pl) o usypianiu metodą płaczu kontrolowanego. Już nie raz słyszałam bądź czytałam, że jest to bardzo skuteczne. Myślę nad wprowadzeniem jej w nasze życie. O jednej konkretnej godzinie kłaść Małego do łóżeczka, żeby sam usypiał. Może przy okazji nauczy się przesypiać noce w swoim łóżeczku, bo - nie ukrywajmy - robi się coraz większy i craz nam ciaśniej. Tym bardziej, że ardzo się wierci i rozpycha.
Boję się tylko tego, że nie wytrzymam i się w końcu złamie, gdy będzie płakał/krzyczał.
Na dodatek w nocy biorę go do naszego łóżka nieświadomie. Rano nawet tego nie pamiętam. Nadejdzie znowu taka noc i wszystko weźmie w łeb?
Muszę to jeszcze przemyśleć...
piątek, 31 sierpnia 2012
wtorek, 28 sierpnia 2012
SZOK, czyli co się dzieje, gdy myślisz, że już nic cię nie zaskoczy
Nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam.
Owszem, Mio w ostatnim czasie często nas zaskakuje, ale raczej słownie. Poza tym myślałam, ze dobrze zxnam swojego syna. Błąd. Nawet jeśli nam się wydaje, że znamy kogoś na wyklot, i tak możemy zostać zaskoczeni.
Ale przechodze do meritum. Mianowicie Miko... nie chciał się dziś kąpać. Wodnik Szuwarek zrobił sobie wolne (chyba chwilowe, bo wcześniej wiaderka poszły w ruch). Ja go wkąłdam do wanny, a Mały za chwile łap mnie za szyję i wychodzi. Włożony z powrotem, protestuje. A ponieważ jeśli raz się nie wykąpie, to żadna krzywda mu się nie stanie, odpuściłam. Po co mamy się oboje męczyć. Wolę, żeby nie nabrał wstrętu do wanny.
Tak poza tym jest już lepiej jeśli chodzi o rozłąkę z Tatusiem. Razem idziemy na przystanek odprowadzając Tatusia, a w drodze powrotnej Miki przeważnie zasypia. Śpi 2-3 godziny, a potem leci już szybko.
W dziś wybraliśmy sie na zakupy. Albo raczej poliwanie. Mikiemy przydałaby się jakaś kurtka przeciwdeszczowa. Efekt? Miko bez kurtki, ale za to ja kupiłam sobie dwie pary sponi. 6.99 za każdą :) Co prawda nie mogę ich zapiąć, bo brakuje jakiś 5 cm, ale juz ja coś wymyślę :) i nie, nie mam na myśli żadnej diety :)
Owszem, Mio w ostatnim czasie często nas zaskakuje, ale raczej słownie. Poza tym myślałam, ze dobrze zxnam swojego syna. Błąd. Nawet jeśli nam się wydaje, że znamy kogoś na wyklot, i tak możemy zostać zaskoczeni.
Ale przechodze do meritum. Mianowicie Miko... nie chciał się dziś kąpać. Wodnik Szuwarek zrobił sobie wolne (chyba chwilowe, bo wcześniej wiaderka poszły w ruch). Ja go wkąłdam do wanny, a Mały za chwile łap mnie za szyję i wychodzi. Włożony z powrotem, protestuje. A ponieważ jeśli raz się nie wykąpie, to żadna krzywda mu się nie stanie, odpuściłam. Po co mamy się oboje męczyć. Wolę, żeby nie nabrał wstrętu do wanny.
Tak poza tym jest już lepiej jeśli chodzi o rozłąkę z Tatusiem. Razem idziemy na przystanek odprowadzając Tatusia, a w drodze powrotnej Miki przeważnie zasypia. Śpi 2-3 godziny, a potem leci już szybko.
W dziś wybraliśmy sie na zakupy. Albo raczej poliwanie. Mikiemy przydałaby się jakaś kurtka przeciwdeszczowa. Efekt? Miko bez kurtki, ale za to ja kupiłam sobie dwie pary sponi. 6.99 za każdą :) Co prawda nie mogę ich zapiąć, bo brakuje jakiś 5 cm, ale juz ja coś wymyślę :) i nie, nie mam na myśli żadnej diety :)
sobota, 25 sierpnia 2012
Eh ta skleroza...
Ale mieliśmy wyczucie czasu z kupnem tego komputera. Mamy go raptem dwa tygodnie, a tu okazuje się, że stary zaczyna szwankować. Najprawdopodobniej poszedł zasilacz...
Dzień spokojny. Jedynie Miko zapragnął poczuć się jak dorosły i chyba nie miał zamiaru iść spać w ciągu dnia. Najpierw ja z nim chodziłąm pomad godzinę, potem oglądaliśmy bajki (wbrew pozorom jego to usypia, czasem), ale nic nie pomagało. W końcu tatuś wziął go po rza kolejny na specer i usnął około 14. A ponieważ spał do prawie 17 zastanawiam się, o której zaśnie teraz. Ale w sumie może jutro rano da dłużej pospać...
Eh, i nie wiem, o czym miało być. Zapomniałam. Tak to jestm, jak piszę się jedną notkę przez cały dzień, po kawałku.
Na pocieszenie fotki Mikiego :)
Dzień spokojny. Jedynie Miko zapragnął poczuć się jak dorosły i chyba nie miał zamiaru iść spać w ciągu dnia. Najpierw ja z nim chodziłąm pomad godzinę, potem oglądaliśmy bajki (wbrew pozorom jego to usypia, czasem), ale nic nie pomagało. W końcu tatuś wziął go po rza kolejny na specer i usnął około 14. A ponieważ spał do prawie 17 zastanawiam się, o której zaśnie teraz. Ale w sumie może jutro rano da dłużej pospać...
Eh, i nie wiem, o czym miało być. Zapomniałam. Tak to jestm, jak piszę się jedną notkę przez cały dzień, po kawałku.
Na pocieszenie fotki Mikiego :)
| Ten pomidorem był pyszny. Ale chyba zbyt ekologiczny :) |
piątek, 24 sierpnia 2012
3+1=!!!
Razem z Mężem planujemy jeszcze jedno dziecko. Nie chcę poprzestać tylko na Mikim. Co to, to nie.
Ale nie mam też zamiaru powielać działań Szwagra i jego Żony, którzy właśnie oczekują piątego (!) potomka. Albo raczej potomkini, jak wskazują badania.
Dziś miałam mały przedstak tego, co oni mają na codzień, bo troje z czworga postanowiło pobawić się w nową zabawę: podrażnijmy wujka. Ale pozostali jednak na zabawie z Mikim w "domku", czyli kontrukcji z zagłówków i poduch. "Domek" wymyślił Duży M., a Małemu M. bardzo przypadł on do gustu. Szczególnie w czasie, gdy pora spać. Nie w tym rzecz jednak. Na niewielkiem powierzchni naszego saloniku grasowało czworo urwisów. Miki to mały huragan, ale jego kuzyni tak samo. Biegali, skakali, co poniektórzy bili się... Na szczęście nie trwało to zbyt długo i trzódka została zagoniona na dół do Babci, a Miko zabrany do basenu.
Jeśli chodzi o spanie i histerię, to dziś było lepiej. Było, bo Mąż jeszcze w domu, a Miko już śpi. Oczywiście nie obyło się bez płaczu, ale to raczej ze zmęczenia. Chyba musimy wrócić do jednej rzeczy, praktykowanej dawno temu, a mianowicie usypianie Synusia bez obecności Tatusia. Już keidyś zauważyliśmy, że wtedy Mały szybciej zasypia. Podejrzewam, że to dlatego, że Tatuś kojarzy się z zabawą, a Mamusia z obowiązkami i mniej przyjemnymi sprawami.
No, ale zobaczymy, jak to będzie dalej. Jutro już Mąż będzie w domu, a potem na popołudnie. Powinno być łatwiej.
Ale nie mam też zamiaru powielać działań Szwagra i jego Żony, którzy właśnie oczekują piątego (!) potomka. Albo raczej potomkini, jak wskazują badania.
Dziś miałam mały przedstak tego, co oni mają na codzień, bo troje z czworga postanowiło pobawić się w nową zabawę: podrażnijmy wujka. Ale pozostali jednak na zabawie z Mikim w "domku", czyli kontrukcji z zagłówków i poduch. "Domek" wymyślił Duży M., a Małemu M. bardzo przypadł on do gustu. Szczególnie w czasie, gdy pora spać. Nie w tym rzecz jednak. Na niewielkiem powierzchni naszego saloniku grasowało czworo urwisów. Miki to mały huragan, ale jego kuzyni tak samo. Biegali, skakali, co poniektórzy bili się... Na szczęście nie trwało to zbyt długo i trzódka została zagoniona na dół do Babci, a Miko zabrany do basenu.
Jeśli chodzi o spanie i histerię, to dziś było lepiej. Było, bo Mąż jeszcze w domu, a Miko już śpi. Oczywiście nie obyło się bez płaczu, ale to raczej ze zmęczenia. Chyba musimy wrócić do jednej rzeczy, praktykowanej dawno temu, a mianowicie usypianie Synusia bez obecności Tatusia. Już keidyś zauważyliśmy, że wtedy Mały szybciej zasypia. Podejrzewam, że to dlatego, że Tatuś kojarzy się z zabawą, a Mamusia z obowiązkami i mniej przyjemnymi sprawami.
No, ale zobaczymy, jak to będzie dalej. Jutro już Mąż będzie w domu, a potem na popołudnie. Powinno być łatwiej.
czwartek, 23 sierpnia 2012
Jest coraz gorzej...
Nie wiem, co robić... Mąż jeszcze nawet nie wychodzi do pracy, a Miko już wpada w histerię. Dziś zaczął jeszcze przed 20. Tylko dlatego, że krzykłam na niego, bo mnie szczypał i gryzł. A potem już wszystko było nie tak. Tylko u Taty się uspokajał. W końcu kazałam mu się schować i zabrałam Małego na górę oglądać bajki. Jakoś się udało go uspokoić, ale tylko na chwilę. Wystarczyło, że pokazałam mu butelkę z wodą i spyałam, czy chce pić, a zaczęło się od początku...
Z jednej strony cieszę się, że Miki chętnie chodzi też do taty, bo ja mam chwile wytchnienia, ale z drugiej... Na szczęście jeszcze tylko jutro i weekend.
A co potem?...
Z jednej strony cieszę się, że Miki chętnie chodzi też do taty, bo ja mam chwile wytchnienia, ale z drugiej... Na szczęście jeszcze tylko jutro i weekend.
A co potem?...
Subskrybuj:
Posty (Atom)