wtorek, 28 maja 2013

I znowu nie pamiętam, czyli zdjęcia

U nas spokojnie, choć mokro :)
Nie dość, że cały dzień dzisiaj padało, to jeszcze i ja i Mikiś jesteśmy przeziębieni...

Miki siedzi na razie o moich rodziców, ale jutro przywożę go do domu :)

I znowu wiem, że chciałam sporo napisać, ale jakoś wszystko wyleciało mi z głowy...

Na osłodę Miki w wersji na okularnika :)

Sportowy luz


Mafijny boss :)

Na placu zabaw chowam się przed aparatem
Małe poranne igraszki :)

wtorek, 21 maja 2013

Gonitwa, czyli bilans, zakupy i coś tam jeszcze

Nie, nie urwałam się z kursu, właśnie mam przerwę :)

Wczoraj miałam bardzo zabiegany dzień. Zaraz po kursie pojechaliśmy z Mikim do pediatry na bilans 2-latka. Wszystko w najlepszy porządku, choc nieco za mało mówi. Ale u chłopców ponoc jest to normalne :)
Waga pokazała nam 15 kg, wzrostu 93 cm (dwa dni wcześniej w domu było 96 cm :P).

Potem z Mężem do dentysty. Ja w tym czasie miałam się wybrac do pasmanterii, ale było już za późno i sklepy pozamykane.

Potem do moich rodziców, gdzie zostawiliśmy Mikiego do czwartku, bo Teściowa idzie do szpitala.

A żeby nie jeździc już dzisiaj, od razu wybraliśmy się na szybkie zakupy. Jako, że Mikiś jeszcze za mały, a Duży M. zapomina, upomniałam się o prezent na Dzień Mamy :) i dostałam dwa flakoniki perfum, które sama sobie wybrałam :)
Oczywiście prezenty dla naszych mam też zakupione :)
Ja sama zaopatrzyłam się jeszcze w dwa nowe biustonosze. Dobrze jest kupowac w hipermarkecie, bo taniej niż w salonach z bielizną, a można przymierzyc :)

W każdym razie w domu byliśmy przed 21 :)

Z innych spraw...
W końcu zaczęłam szydełkowac. Jak na razie nie jest źle i nawet mi się podoba :) bardziej niż druty.
Ale na ten temat więcej napiszę zaraz na Igiełce ;)

A teraz siedzę na kursie i wyliczam wynagrodzenia :) Niestety (albo stety) na razie fikcyjne :)

piątek, 17 maja 2013

Na szybko, czyli bez paniki, żyjemy :)

Spokojnie, żyjemy :)

Po prostu przez ten kurs nie mam kiedy pisac. Teraz też jestem na kursie, więc na szybko coś piszę.

Mamy się dobrze. Mikiś rośnie jak na drożdżach. Nowe umiejętności przyswaja w tempie mega szybkim, chociaż potem jakby o nich zapominał. Z mówieniem jest podobnie. Umie, ale mu się nie chce. Podejrzewamy, że potem będzie wielki bum i jak nas zasypie pytaniami i żądaniami, to się nie opamiętamy :)

Nie wiem, kiedy uda mi się znowu coś napisac. Może w weekend, ale w następnym tygodniu, bo Mikiś znowu pojedzie do Babci...

czwartek, 18 kwietnia 2013

Przyłapany, czyli jak to Miki bawi się na ogrodzie

Dzisiaj nieco zdjęc Mikiego z tego tygodnia.

Uśmiech :)

Nie przeszkadzaj mamuś, podlewam ogródek

Znowu popisowy uśmiech do aparatu

Polowanie na traktor
Roześmiany rolnik

Piaskownica odkryta na nowo


środa, 17 kwietnia 2013

Kakao lekiem na całe zło, czyli mamine rozterki

Żeby nie było, że u nas jest tak sielankowo, dziś trochę pomarudzę.
Może jak się nagadam, znajdę rozwiązanie. Albo któraś z Was mi jakiś podsumie...

Po pierwsze kąpiel.
Miki kąpie się bardzo chętnie. Jeśli wołam go do wanny, przerywa nawet oglądanie ulubionych bajek. Problem pojawia się jednak, gdy nadchodzi czas na mycie i wychodzenie z wanny. Miki nie chce byc myty, a mycie włosów to już w ogóle tragedia. Kiedyś nie było z tym problemów, a teraz istny armagedon.
A kiedy trzeba wyjśc z wanny, zaczyna się piekło. Wyrywa się, ucieka, wchodzi na nowo do wanny, nie chce się wycierac... Nie rozumiem, czemu tak się dzieje. Kiedys nie było z tym problemów, nawet sam się wycierał. A teraz?
Nie wiem, co robic. Tłumaczyłam, krzyczałam... Wszystko na nic. Obecnie od wczoraj jest tak, że nie ma zabawy w wannie, tylko od razu się myjemy i wychodzimy. Ale to chyba tez nie jest metoda....
A może zrobię tak, że nastawię budzik na ileś minut i ten czas jest na zabawę, a gdy czas minie, to się myjemy i wychodzimy?

Kolejny problem nie jest z niczyjej winy. Chyba...
Od jakiś dwóch tygodni Miki się bardzo drapie. Na dodatek ostatnio na klatce piersiowej wyskoczyła mu delikatna wysypka. Nie wiem, co może byc powodem. Nie je nic nowego, nie używamy żadnych nowych kosmetyków ani proszku...
Myślałam, że ma suchą skórę, bo od jakiegoś czasu nie używaliśmy po kąpieli żądnych kremów ani balsamów. Zaczęłam więc smarowac go na nowo, ale nie pomaga. Może szare mydło pomoże? Może przestac lac mu do wanny płyn do kąpieli? Nie wiem...

A co jest najlepsze dla Mikiego na smutki? Kakao :)
Dziś obudził się zaraz po tym jak wyszłam z pokoju rano. Mamusia poprosiła, żeby położył się jeszcze z Tatusiem i że zaraz przyniesie mu kakao. Położył się i na dodatek bez problemu dostałam buzi. Płaczu za Mamusią nie było :)


PS.
Tak pilnowałam, a jednak przegapiłam.
Tydzień temu mój blog obchodził 1. urodziny :)