poniedziałek, 14 stycznia 2013

Jednicześnie chcę i nie chcę, czyli słów kilka o zimowym zniechęceniu

To nie jest tak, że zapomniałam o blogu. Ani że porzuciłam pisanie.
Sprawa ma dużo głębsze dno...
A jednocześnie jest tak prosta.

Po prostu, NIE CHCE MI SIĘ.
I to nie tylko pisać. Zauważyłam, że ostatnio w sumie niewiele mi się chce. Owszem, pomysły nam, ale gdy przychodzi czas wykonania i wzięcia się do pracy, nagle wszystkiego się odechciewa...
Miśków nie szyję, bo i tak nikt nie jest zainteresowany. Zaczęłam szyć sobie dwie sukienko/bluzko/tuniki, ale jak na razie nie mam ochoty ich wykończyć. Ostatnio Teściowa zaczęła sobie robić na drutach kamizelkę. Pomyślałam, że coś w tym jest. Mam chęć sięgnąć po druty i wełnę, ale w sumie - jakby się dobrze zastanowić - po co. Nie umiem robić na tyle dobrze, żeby wyszło z tego coś fajnego, a proste rzeczy na sprzedaż raczej odpadają. Myślałam tez o szydełku, ale tego musiałabym się uczyć od podstaw. Gdy zobaczyłam, jak to wygląda, od razu dałam sobie spokój. Ciągnie mnie też ostatnio do haftu krzyżykowego. Ale znowu jest jakieś "ale"... Kanwa droga, a u nas w tym miesiącu nieciekawie. Poza tym, co ja z tym potem zrobię? Będzie zalegać gdzieś w kącie, jak te miśki... Pisanie opowiadań też mi jakoś nie idzie, chociaż praktycznie codziennie mam jakiś nowy pomysł.

Sama nie wiem, czy to wszystko jest spowodowane. Po prostu na samą myśl o tym, że mogę zacząć coś robić, wszystkie chęci odlatują daleko w świat.
I to nie jest tak, że nie chcę robić.
Bo CHCĘ!
Ale gdy nadchodzi czas, wolę wziąć w rękę książkę i czytać.
Może, gdy nadejdzie wiosna coś się zmieni...

niedziela, 30 grudnia 2012

Pusio-Królisio, czyli "Święta, Święta i Po"(świątecznie)

Korzystając z okazji, że oba M. poszli na spacerek (ja się przeziębiłam, więc wolę siedzieć w domu), może uda mi się sklecić jakąś dłuższą wypowiedź :)

Święta, jak co roku, minęły szybko. U nas tym razem było dość aktywnie. Wigilie mieliśmy dwie, pierwszy dzień świąt siedzieliśmy w domu, a drugi cały spędziliśmy u rodziców. Takim obrotem sprawy zadowolony był Mikoś, bo dużo czasu spędził z Dziadkiem, który nie oszczędza się w czasie zabawy. W sumie w ostatnim czasie nie ma dnia, żeby nie rozległo się "dziadziuuuuuuu" przynajmniej kilka razy.

Miki z prezentów raczej zadowolony, choć (na szczęście) nie dostał ich zbyt dużo. Zestaw narzędzi, kolejka drewniana, autko, szlafrok i trochę ciuszków. Z czego jest najbardziej zadowolony? Chyba szlafrok i kolejka. Ale z czasem pewnie się to zmieni...







Co do mojego nowego kolorku...
Przyzwyczajam się :) wczoraj jedna z sąsiadek stwierdziła, że mocna zmiana, ale ładnie wyglądam, więc kto wie, może zdecyduje się na dłużej :)

sobota, 29 grudnia 2012

Zaskakujemy i szokujemy, czyli zmiana ekstremalna

Aż szkoda słów, ale wiem. Ostatnio bardzo bloga zaniedbuję...

Ale od czego by tu zacząć...

Też macie czasami ochotę coś zmienić? Mniej lub bardziej?
Ja tak.
Czasem wystarczy błahostka, czasem idę na całość. Różnie.
Ale wczoraj naprawdę poszłam na całość.
Przefarbowałam się. Z brązu na... blond. Miały być pasemka, ale wyszło inaczej :) Brąz i czerń na włosach już mi się znudziły :)
Efekt mi się podoba, ale jeszcze jestem na etapie oswajania się z nowym wizerunkiem. Z czasem (czyli przy widocznych odrostach :)) się okaże, czy zostanę tak na dłużej, czy powrócę do naturalności :)
Ważne, że Dużemu M. też się podoba. Mały raczej niewiele miał po powiedzenia ;)

A następnym razem małe-co-niecoo świętach :)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Trochę zdjęć, czyli zimą na placu zabaw też może być fajnie

Wiem, wiem :)

Wybraliśmy się dziś na spacerek. I chociaż o mały włos, a wycieczka skończyłaby się po kilku minutach, trwała prawie trzy kwadranse :)






niedziela, 2 grudnia 2012

Impreza, mikołajkowa zapowiedź i zabawa w projektanta

Wczoraj byliśmy u mojego Dziadka na imprezie urodzinowo-imieninowej. Miko szalał z Dziadkiem i Ciocią, albo ładnie bawił się sam. W każdym razie do domu wróciliśmy około 21, a On dalej nie chciał spać. Ale tak już z Nim ostatnio bywa, że zasypia w okolicach 22.

Mikołajki są w czwartek, ale Mikoś już wczoraj zebrał pierwsze łupy, a mianowicie... hmmm.... w sumie, to nawet nie wiem co to jest :) Takie dużo w jednym: sorter z klockami, koraliki na drucikach, obracane obrazki i coś tam jeszcze. To od Wujka i Cioci, a od pradziadków... zdalnie sterowany samochodzik. Taka prosta wersja, która jeździ tylko przód - tył, ale Miko frajdę ma ogromną. Już zdążył rozładować baterie. A razem z Miki frajdę ma Dziadek, Ciocia i Tatuś :)

Ja dostałam od Babci trzy materiały, które już od jakiegoś czasu zalegały jej w szafie. Do tego sama ostatnio sobie kupiłam dwa, a schowaną mam jeszcze satynę, którą dostałam na urodziny. Także teraz ciągle szyje i szyję. Albo coś dla siebie, albo misie. Obecnie na wykończenie czeka jedna sukienka/tunika. I mam pomysł na fajny komplecik w kratkę, ale muszę zobaczyć, czy wystarczy mi tego materiału. Jak się wyrobię, to założę za tydzień w niedziele na roczku u kuzyna. A jak nie, to może chociaż do Wigilii się wyrobię ;)

Na MikoMisiach pojawiły się nowe miśki. A dokładniej cała gadzia rodzinka :)