W końcu udało się nam wybrać na szczepienie. Teraz mamy spokój aż do 6. roku życia.
Jednak nie obyło się bez przygód. W drodze do przychodni Mikoś nam... zasnął w wózku :) Co więcej, nie był chętny do pobudki. Spał nawet w gabinecie pediatry na leżance, podczas gdy my spokojnie rozmawialiśmy z panią doktor. A jak się śmiała, że chrapie :)
Obudził się dopiero w czasie badania. Szczepienie poszło dobrze, chociaż Miko trochę płakał, ale to chyba bardziej z faktu, że był mocno trzymany. No i był rozbudzony.
Przy okazji się zważyliśmy i dobiliśmy do 13 kg.
Potem Miki już spać nie chciał, padł dopiero ok 21,30 wieczorem...
środa, 28 listopada 2012
wtorek, 27 listopada 2012
Co tam u nas dzialo sie...
Mamy szczescie, choroby chwilowo nam - odpukac w niemalowane czolo :) - odpuscily. Takze dzis wybieramy sie z Mikim na szczepienie. Po dlugich przemysleniach postanowilismy zakupic po raz kolejny szczepionke w aptece. Co prawda kosztowala na niecale 200 zl, ale juz wiemy czego sie spodziewac, bo poprzednie trzy szczepienia tez szczepilismy Infarixem Hexa. A przy okazji Mikos oczarowal pania w aptece - po raz kolejny - i dostal tabliczke czekolady :)
Ciagnie mnie do maszyny, bo mam wykroje na kolejne 8 maskotek, ale poniewaz Mikos jeszcze nie spi, a Tatus naprawia piaskownice (w srodku zgromadzila sie woda, a poza tym popekaly sruby), wiec misiaki musza troche poczekac. Ale zamiast tego mam teraz troche czasu, zeby cos napisac, jednoczesnie piekac babeczki z serkiem waniiliowym i cytryna oraz napic sie zielonej herbaty o smaku melona :)
Miki na razie nieco przystopowal z nauka nowych wyrazow. Na razie perfekcyjnie idzie mu 'kakao' :)
Caly czas zapraszam tez na misiowego bloga, gdzie jest link do naszego konta na allegri, gdzie mozna kupic MikoMisie ;)
Ciagnie mnie do maszyny, bo mam wykroje na kolejne 8 maskotek, ale poniewaz Mikos jeszcze nie spi, a Tatus naprawia piaskownice (w srodku zgromadzila sie woda, a poza tym popekaly sruby), wiec misiaki musza troche poczekac. Ale zamiast tego mam teraz troche czasu, zeby cos napisac, jednoczesnie piekac babeczki z serkiem waniiliowym i cytryna oraz napic sie zielonej herbaty o smaku melona :)
Miki na razie nieco przystopowal z nauka nowych wyrazow. Na razie perfekcyjnie idzie mu 'kakao' :)
Caly czas zapraszam tez na misiowego bloga, gdzie jest link do naszego konta na allegri, gdzie mozna kupic MikoMisie ;)
poniedziałek, 26 listopada 2012
Maskotkowa rodzinka
I znowu mam zaległości... Jako usprawiedliwienie podam fakt, że sporo czasu spędzam przy maszynie albo z igłą w ręce wykańczając maskotki :)
I tak misiowa rodzinka się rozrasta :) Oto Różyczka, Karotka i Czupurek :)
Czy dużo się u nas działo?
Sama nie wiem...
Ciężko tak z marszu powiedzieć...
Ale postaram się nadrobić następnym razem :)
PS. Żeby nie zasypać bloga maskotkami, stworzyłam właśnie osobny maskotkowy blog :)
Zapraszam pod adres mikomisie.blogspot.com albo przez link na górze :)
I tak misiowa rodzinka się rozrasta :) Oto Różyczka, Karotka i Czupurek :)
Czy dużo się u nas działo?
Sama nie wiem...
Ciężko tak z marszu powiedzieć...
Ale postaram się nadrobić następnym razem :)
PS. Żeby nie zasypać bloga maskotkami, stworzyłam właśnie osobny maskotkowy blog :)
Zapraszam pod adres mikomisie.blogspot.com albo przez link na górze :)
niedziela, 18 listopada 2012
Pan Małooki ;)
Mam wenę. I dużo zapału. Nawet mnie wtedy ręka nie boli.
???
Chodzi o szycie. Maskotek. Gotowa jest następna. Tym razem pomarańczowy dinozaur. Udało mi się go skończyć w dwa dni.
Ma długość 49 cm, i wysokość ok. 30 cm.
Chrześniak Męża ochrzcił go jako Pan Małooki.
A w kolejce czekają kolejne dwie maskotki. Dziś zaczęłam ptaszka i przybysza z innej planety :)
???
Chodzi o szycie. Maskotek. Gotowa jest następna. Tym razem pomarańczowy dinozaur. Udało mi się go skończyć w dwa dni.
Ma długość 49 cm, i wysokość ok. 30 cm.
Chrześniak Męża ochrzcił go jako Pan Małooki.
A w kolejce czekają kolejne dwie maskotki. Dziś zaczęłam ptaszka i przybysza z innej planety :)
środa, 14 listopada 2012
Niezdrowy tydzien
Dla urozmaicenia dzis... znowu wyladujemy u lekarza. Tym razem z Mikim, bo z jego kaszlem i katarem jest coraz gorzej.
A reka boli dalej...
Edit. 18:34
Miki ma się dobrze, lekarka powiedziała, że nic wielkiego się nie dzieje. Podleczyłam go już Mucosolvanem, teraz dostał jeszcze inne syropy. Przy okazji dowiedziałam się, że pediatra syna ma inne zapatrywania na moją kontuzjowaną rękę, niż moja pani doktor. I teraz jestem w kropce, nie wiem, co robić...
A reka boli dalej...
Edit. 18:34
Miki ma się dobrze, lekarka powiedziała, że nic wielkiego się nie dzieje. Podleczyłam go już Mucosolvanem, teraz dostał jeszcze inne syropy. Przy okazji dowiedziałam się, że pediatra syna ma inne zapatrywania na moją kontuzjowaną rękę, niż moja pani doktor. I teraz jestem w kropce, nie wiem, co robić...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



