Bierzemy udział w konkursie fotograficznym. Bardzo prosimy o głosy :)
Można oddać jeden głos co godziny.
Bardzo prosimy :)
http://ebobas.pl/konkursy/zobacz_zdjecie/29808
http://ebobas.pl/konkursy/zobacz_zdjecie/29807
wtorek, 30 października 2012
poniedziałek, 29 października 2012
Miki, śnieg i wolne
O masakra, mam dość... Od rana nie robię praktycznie nic innego, tylko ciągle SPAMuje. Wczoraj siedziałam do 1 w nocy... Pod ręką obowiązkowe krople do oczu, bo ciągle pieką...
Ostatni tydzień dość aktywny, choć praktycznie mało wychodziliśmy z domu. W czwartek kupiliśmy Mikiemu buty zimowe, i już w niedzielę okazały się bardzo przydatne. W ogóle niedziela była dość przyjemna, a szczególnie ranek, kiedy to Miko zobaczył śnieg. Byłam ciekawa jego reakcji, bo w zeszłym roku się bał. A teraz? Kiedy tylko zobaczył w oknie śnieg, nie dał się ruszyć. Ciągle kogoś ciągnął do okna, żeby popatrzeć :) Potem w drodze do kościoła też mu się podobało :) Nawet kiedy zaliczył wywrotkę i śnieg dostał się za kurtkę, nie było płaczu tylko śmiech :)
Eh, miało być więcej, ale nie mam siły pisać. Nie teraz...
Poza tym mamy wolne. Miko jest u dziadków. na razie do jutra, dalej się zobaczy. Boję się trochę nocy, bo straszny cycuś mamusi z niego. No, ale Babcia z Dziadkiem twierdzą, że dadzą radę.
Lecę. Mąż czeka z gorącą kąpielą, a moje oczy już nie mogą patrzeć na komputer...
Ostatni tydzień dość aktywny, choć praktycznie mało wychodziliśmy z domu. W czwartek kupiliśmy Mikiemu buty zimowe, i już w niedzielę okazały się bardzo przydatne. W ogóle niedziela była dość przyjemna, a szczególnie ranek, kiedy to Miko zobaczył śnieg. Byłam ciekawa jego reakcji, bo w zeszłym roku się bał. A teraz? Kiedy tylko zobaczył w oknie śnieg, nie dał się ruszyć. Ciągle kogoś ciągnął do okna, żeby popatrzeć :) Potem w drodze do kościoła też mu się podobało :) Nawet kiedy zaliczył wywrotkę i śnieg dostał się za kurtkę, nie było płaczu tylko śmiech :)
Eh, miało być więcej, ale nie mam siły pisać. Nie teraz...
Poza tym mamy wolne. Miko jest u dziadków. na razie do jutra, dalej się zobaczy. Boję się trochę nocy, bo straszny cycuś mamusi z niego. No, ale Babcia z Dziadkiem twierdzą, że dadzą radę.
Lecę. Mąż czeka z gorącą kąpielą, a moje oczy już nie mogą patrzeć na komputer...
poniedziałek, 22 października 2012
Przedwczoraj, wczoraj i dzis
Weekend zaliczam do udanych. W sobote odwiedzili nas Znajomi ze swoim polrocznym synkiem. Fajny brzdac, ale bardzo pyzaty. Majac pol roku wazy 9,5 kg! Ale w momencie gdy wzielam go na rece wydawal sie bardzo lekki. Ale w sumie nie ma sie temu co dziwic skoro na codzien dzwigam troche wiekszy ciezar :)
Niedziela byla bardzo spokojna. Oczywiscie zaliczylismy obowiazkowa wizyte w kosciele, gdzie Miko wyciagnal Tatusia na spacerek,potem zaczepial znajoma 11-nastolatke i znalazl sobie kolege do tygryskowania i zabawy w 'a-u-ku'. To nic, ze byl od niego tylko jaies 50-60 lat starszy :)
Poza tym cisza i spokoj. Sporo czasu (jak na moje standardy ;)) spedzilam dzis w kuchni. Na obiad byla zupa-krem z pieczarek, a potem muffiny cytrynowe z bialym serem.
Pozdrawiam :)
Niedziela byla bardzo spokojna. Oczywiscie zaliczylismy obowiazkowa wizyte w kosciele, gdzie Miko wyciagnal Tatusia na spacerek,potem zaczepial znajoma 11-nastolatke i znalazl sobie kolege do tygryskowania i zabawy w 'a-u-ku'. To nic, ze byl od niego tylko jaies 50-60 lat starszy :)
Poza tym cisza i spokoj. Sporo czasu (jak na moje standardy ;)) spedzilam dzis w kuchni. Na obiad byla zupa-krem z pieczarek, a potem muffiny cytrynowe z bialym serem.
Pozdrawiam :)
I co tu robić?...
Lada dzień Miko skończy półtora roku. Coraz więcej umie, robi się coraz bardziej samodzielny... W planach właśnie mieliśmy zacząć starać o o rodzeństwo dla niego. Ale plany mają to do siebie, że ulegają zmianom. Nasze też uległy. W lutym mam termin do szpitala z tymi piekielnymi migdałkami, więc na razie rodzeństwo odpada.
Mąż stwierdził, że najwyższa pora wracać do pracy. Ale... ja nie chcę. I to nie z lenistwa. Po prostu czuję się szczęśliwa i spełniona jako pełnoetatowa mama. Nie chcę zostawiać Małego pod opieką żłobka/babć czy kogo tam jeszcze. Sama chcę mieć wpływ na to, co robi moje dziecko, co je... Na razie udaje mi się to odwlec w czasie, bo nie stoimy tragicznie finansowo. Zarabia tylko Mąż, ale spokojnie żyjemy od wypłaty do wypłaty, dajemy radę co miesiąc odłożyć jakąś sumę i nieraz jeszcze zostaje. Nie, nie myślcie, że Mąż zarabia nie wiadomo jakie kokosy. Po prostu spora w tym zasługa Teściów, bo większość rachunków płacą oni. Chociaż podejrzewam, że nawet z tymi rachunkami nie było by tak źle.
Także dajemy radę, i myślę, że na razie spokojnie mogę siedzieć z Mikim w domu, a do pracy wrócić jak będzie w wieku przedszkolnym. Albo po odchowaniu drugiego dzieciątka :)
W każdym razie Mąż coraz częściej marudzi. Szukam wiec sposobu, żeby móc siedzieć w domu i coś tam zarabiać. Chwilowo udało mi się załapać jedno zajęcie. Myślałam, że spokojnie dam radę, w końcu lubię pisać. Ale jednak marketing szeptany to raczej nie zajęcie dla mnie. Bo co innego pisać na konkretny temat, a co innego rozsiewać spam na forach internetowych. A to właśnie o to chodzi.
Coraz częściej myślę o własnej firmie. Problem jednak z tym, że nie mam pomysłu. Rękodzieło, wypieki, proste szycie... Sama nie wiem. Z jednej strony mam głowę pełną pomysłów, a z drugiej... kompletna pustka. Już sama nie wiem... Skąd biorą się pomysły na firmy? Objawienia czy co?
Chodzi mi ostatnio po głowie pewien projekt. Ale bardziej jako hobby, a nie praca zarobkowa. Możliwe, że się skuszę...
Ale kurczę, co tu robić z ta pracą?...
Mąż stwierdził, że najwyższa pora wracać do pracy. Ale... ja nie chcę. I to nie z lenistwa. Po prostu czuję się szczęśliwa i spełniona jako pełnoetatowa mama. Nie chcę zostawiać Małego pod opieką żłobka/babć czy kogo tam jeszcze. Sama chcę mieć wpływ na to, co robi moje dziecko, co je... Na razie udaje mi się to odwlec w czasie, bo nie stoimy tragicznie finansowo. Zarabia tylko Mąż, ale spokojnie żyjemy od wypłaty do wypłaty, dajemy radę co miesiąc odłożyć jakąś sumę i nieraz jeszcze zostaje. Nie, nie myślcie, że Mąż zarabia nie wiadomo jakie kokosy. Po prostu spora w tym zasługa Teściów, bo większość rachunków płacą oni. Chociaż podejrzewam, że nawet z tymi rachunkami nie było by tak źle.
Także dajemy radę, i myślę, że na razie spokojnie mogę siedzieć z Mikim w domu, a do pracy wrócić jak będzie w wieku przedszkolnym. Albo po odchowaniu drugiego dzieciątka :)
W każdym razie Mąż coraz częściej marudzi. Szukam wiec sposobu, żeby móc siedzieć w domu i coś tam zarabiać. Chwilowo udało mi się załapać jedno zajęcie. Myślałam, że spokojnie dam radę, w końcu lubię pisać. Ale jednak marketing szeptany to raczej nie zajęcie dla mnie. Bo co innego pisać na konkretny temat, a co innego rozsiewać spam na forach internetowych. A to właśnie o to chodzi.
Coraz częściej myślę o własnej firmie. Problem jednak z tym, że nie mam pomysłu. Rękodzieło, wypieki, proste szycie... Sama nie wiem. Z jednej strony mam głowę pełną pomysłów, a z drugiej... kompletna pustka. Już sama nie wiem... Skąd biorą się pomysły na firmy? Objawienia czy co?
Chodzi mi ostatnio po głowie pewien projekt. Ale bardziej jako hobby, a nie praca zarobkowa. Możliwe, że się skuszę...
Ale kurczę, co tu robić z ta pracą?...
piątek, 19 października 2012
Zalegly weekend
Kazdy kolejny dzien przynosi nam cos nowego. Oczywiscie jesli chodzi o Mikiego. Maly co chwile zaskakuje nas czyms nowym. I niestety niekoniecznie... grzecznym. W sumie to najwiecej nowosci objawia sie w czasie zabaw i psot. Oczy trzeba miec teraz dookoka glowy :)
Jednak gdy widze usmiechnieta buzke Synka, jestem w stanie wybaczyc mu bardzo wiele, chociaz wiem, ze to bardzo niepedagogiczne. Ale chyba kazda mama tak ma :)
Lada chwile nastanie kolejny weekend, ale po prostu nie moge nie powrocic do wydarzen tego poprzedniego. Spedzilismy go bardzo aktywnie.
Caly piatek spedzilismy u moich rodzicow, gdzie Miko byl tak zajety zabawa z Babcia i Ciocia, a potem tez z Dziadkiem, ze calkowicie zapomnial o spaniu. Zasnal dopiero o samochodzie, gdy wracalismy juz do domu.
Sobote tez spedzil poza domem. Zabrali go do siebie moi rodzice, a my w tym czasie sprzatalismy, mylismy okna i szylam sobie sukinke. Po poludniu spotkalismy sie u mojej Babci na urodzinach. Tam to dopiero bylo wesolo :) Ale czego sie spodziewac po dwoch malych brzdacach, jeden prawie roczny, drugi prawie poltoraroczny.
Co dzialo sie poza tym? Cisza i spokoj. We wtorek wyciagnelam Meza na zakupy, czego efektem jest wspomniany ostatnio tablet ;) w koncu trzeba bylo zorganizowac sobie jakis prezent urodzinowy :)
A poza tym wiecie ze 10.10 blog skonczyl juz pol roku? :)
Jednak gdy widze usmiechnieta buzke Synka, jestem w stanie wybaczyc mu bardzo wiele, chociaz wiem, ze to bardzo niepedagogiczne. Ale chyba kazda mama tak ma :)
Lada chwile nastanie kolejny weekend, ale po prostu nie moge nie powrocic do wydarzen tego poprzedniego. Spedzilismy go bardzo aktywnie.
Caly piatek spedzilismy u moich rodzicow, gdzie Miko byl tak zajety zabawa z Babcia i Ciocia, a potem tez z Dziadkiem, ze calkowicie zapomnial o spaniu. Zasnal dopiero o samochodzie, gdy wracalismy juz do domu.
Sobote tez spedzil poza domem. Zabrali go do siebie moi rodzice, a my w tym czasie sprzatalismy, mylismy okna i szylam sobie sukinke. Po poludniu spotkalismy sie u mojej Babci na urodzinach. Tam to dopiero bylo wesolo :) Ale czego sie spodziewac po dwoch malych brzdacach, jeden prawie roczny, drugi prawie poltoraroczny.
Co dzialo sie poza tym? Cisza i spokoj. We wtorek wyciagnelam Meza na zakupy, czego efektem jest wspomniany ostatnio tablet ;) w koncu trzeba bylo zorganizowac sobie jakis prezent urodzinowy :)
A poza tym wiecie ze 10.10 blog skonczyl juz pol roku? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)