wtorek, 17 lipca 2012

Dycha za nami, zaczynamy drugą połowę

Miki już śpi. Coraz ładniej idzie mu spanie we własnym łóżeczku. Widać Miki sam dobrze wie, kiedy trzeba zrobić następny krok. Podobnie było z odstawieniem od piersi. Był ten moment i było ok. Owszem, zdarzały się sytuacje, kiedy chciał cycusia, ale nie były częste i dawaliśmy radę. Teraz jest chyba podobnie. Bo jeszcze parę dni temu gdy kładłam go do łóżeczka, a się obudził, był płacz. Teraz układa się po swojemu. Tylko Mamusia musi siedzieć obok.

Poza tym cisza i spokój u nas. Mąż już rok starszy, ja też lepiej się czuję. Troszkę jeszcze boli, ale już przynajmniej funkcjonuję bez problemów. Jeszcze się podleczę i w piątek planuję iść na szczepienie. A jeśli jeszcze się nie uda, trudno.

Ale w sumie najważniejsza informacja ostatnich dni jest inna. Mamy dziesięć ząbków! Pojawiły się obie dolne czwórki. I to praktycznie w jednym czasie. Z Mikiego robi się gryzoń pełną gębą :)


EDIT
Na blogu z moimi opowiadaniami od jutra będą pojawiać się także wiersze. W każdą środę będzie nowy.
Jutro startuję z rymowanką dla dzieci :)

poniedziałek, 16 lipca 2012

Migdałki...

.. znowu bolą. A przynajmniej jeden. Jak tylko go wczoraj poczułam, od razu zaczęłam brać leki.
Gorzej, że w tym tygodniu miałam iść na drugą dawkę szczepienia...
Zobaczymy jak to będzie. Jeśli znowu się pogorszy, spróbuje wbić się do laryngologa szybciej niż 9 sierpnia...

sobota, 14 lipca 2012

Cukiniowy eksperyment

Oboje z Mężem lubimy cukinie. Dobrze się składa, bo można ją wykorzystać na wiele sposobów.
Ja najczęściej robiłam moje "pseudo"leczo, lub dodawałam do zapiekanek makaronowych.
Ponieważ leczo długo się gotuje, a zapiekanka była niedawno, stanęłam przed dylematem, co tym razem.
Jak tylko uśpiłam Mikiego, szybko przeszukałam Internet i tak znalazłam przepis na placki z cukinii. Z opisu wyglądało, że szybkie i (chyba) dobre.
Więc do dzieła.


Składniki:
- 3 cukinie
- 2 jajka
- szklanka bułki tartej
- 4 łyżeczki startego sera żółtego (ja dałam około 10 :P)
- sól, pieprz
- świeże zioła


Trzy cukinie (niewielkie) myjemy i ucieramy na tarce o grubych oczkach. Solimy i przekładamy na sitko, żeby odsączyć sok (około 15-20 min).

W międzyczasie ucieramy ser (ja siekałam na drobną krateczkę, 6 plasterków) i świeże zioła (wybór dowolny, wedle smaku; ja dałam: szczypiorek, pietruszkę i tymianek; niestety bazylia i koperek pousychały :( )





Do cukinie dodajemy bułkę, jajka i ser.
Mieszamy na gładką masę, po czym dajemy świeże zioła i doprawiamy do smaku.

Ja dodałam jeszcze chili i użyłam pieprzu ziołowego.







Całość smażymy, jak placki ziemniaczane, na złoty kolor.
Jeśli jest dobra patelnia teflonowa, można bez tłuszczu, jak w moim przypadku.
Podawać z sosem (w przepisie był ziołowo-czosnkowy). W naszym przypadku wystarczył ketchup.

Z racji dużej ilości sera żółtego, placki przy przewracaniu i ściąganiu były bardzo miękkie i się rozlatywały. Prawdopodobnie przy odpowiedniej (znaczy przepisowej) ilości, będzie inaczej.


Małe uwagi końcowe:
- jeśli ciasto jest za gęste,  radzę na chwilę odstawić, bo cukinia puści jeszcze sok. Dlatego też przed każdym nałożeniem, radzę porządnie wymieszać.
- jeśli jest odwrotnie - ciasto za rzadkie - dajemy mąkę.
- można dodać też inne dodatki, ja np. wykorzystałam paprykę.

Dobre na zimno i na ciepło.
Mężowi smakowało, mojej Mamie też. Siostra wolała nie ryzykować otrucia, a Teściowej nawet smakowało, ale zachwycona nie była, bo nie lubi cukinii :P


Piaskownica już całkiem skończona, z pokrywą. Po niedzieli będę malować.
Pamiętacie huśtawkę od sąsiadów? Praca wre pod okiem i ręką mojego Taty, niedługo też do pomalowania.

Miki po emocjonującym dniu zasnął już około 17 i śpi do tej pory. Obudził się tylko na przytulaski, więc szybko jeszcze zmieniłam pieluchę. Kaszki na kolację nie chciał.

A jutro Teść wybywa na jakiś tydzień, może półtora w góry.
HUUUURA!!!!! Będzie spokój :)


SMACZNEGO :)



PS. Nie ma to, jak wieczkiem od jogurtu przeciąć sobie wargę...

piątek, 13 lipca 2012

Piątek, 13-nastego

Pechowy?
Z pewnością nie.
Całkiem normalny.
Miki rozsypał kakao i ogólnie był bardzo psotnikowaty. A pobudka o 4.30... Masakra, zasypiam na stojąco...

W czasie wczorajszych zakupów stwierdziliśmy, że zostajemy na razie przy skarpetkach antypoślizgowych w domu, a buciki na dwór buciki.
Przy okazji Mąż kupił mi świetne spodnie. Cienka bawełna, idealna na lato. Namówiło go jako wcześniejszy prezent imieninowy. A sama kombinuje nad urodzinowym dla niego, dużo czasu mi nie zostało...

czwartek, 12 lipca 2012

Boso przez świat?...

Buty, skarpetki, czy może boso?
Oto jest pytanie.

Już sama nie wiem. W jednym magazynie o zdrowiu czytałam nie tak dawno, że najlepiej jest, żeby małe dzieci, które dopiero stawiają pierwsze kroki, po domu chodziły boso. Ewentualnie w skarpetkach. I tak też robiliśmy. Miki miał skarpetki ze skórzaną podeszwą do - wtedy - raczkowania po domu. Ale potem lekarka powiedziała nam, że lepsze są buciki. Nawet nie papuciowe, ale normalne. Nad kostkę, całe zabudowane, żeby dobrze trzymały nóżkę. Oczywiście podeszwa miała być odpowiednio wyprofilowana, żeby nie było potem płaskostopia.

No i teraz pojawia się pytanie: jak jest lepiej? Wcześniej nie miałam problemu, bo jeszcze przed wyjazdem nad morze udało nam się kupić fajne sandałki z materiału, które potem miał jako papcie. ale teraz z nich wyrósł, podobnie, jak z innych bucików. Także musieliśmy się zaopatrzyć w trzy nowe pary. Dwa razy sandałki i trzewiki. Jedne miały być jako papcie. Ale drugie sandałki trochę małego obcierają, gdy biega po ogrodzie (często je moczył wodą, a potem wskakiwał do piasku). Więc papuciowe wzięliśmy na dwór i na razie Mały biega po domu boso.

Zastanawiam się jednak, nad kupnem "krokodylek" do biegania po ogrodzie. Ale ciągle mam obawy, to nie trzymają tak kostki, a Teściowa mówi, że bardzo by się w nich potykał. Zaś użytkownicy takowych mówią, że są bardzo wygodne... Nie wiem. Będziemy dziś w sklepie, to przyjrzymy się bliżej sytuacji.

Ale jak to z tymi papciami? Zostawić je, czy niech sobie biega na boso, ewentualnie w skarpetkach? Co z tym płaskostopiem? Gdzie znaleźć tanie, przewiewne i zdrowe dla małej stópki papućki?

Ile ludzi tyle opinii. I jak tu zdecydować, co dla NASZEGO dziecka będzie najlepsze?