Mówią, że zawsze w trakcie trzeciego dnia nadchodzi kryzys. Nie ważne, czy to dieta, czy coś innego...
U nas jest właśnie trzeci dzień bez piersi i... mamy kryzys. Było kilka momentów, kiedy już prawie pękałam i skłonna byłam pozwolić mu ciumkać. I pewnie jeszcze kilka takich będzie, bo przed nami spanie.
Mam nadzieję, że wytrwam...
środa, 9 maja 2012
wtorek, 8 maja 2012
Dzień pierwszy
Nie, nie zaczynam nic od początku, choć jak widać blog uległ pewnym wizualnym modyfikacjom :)
Chodzi tu o odstawienie Mikiego od piersi. Ostatni raz ciumkał wczoraj przed 18 i był to ostatni cycuś w jego życiu (a przynajmniej od Mamusi ;)). Jak na razie nie jest źle. Staram się go zajmować zabawą i innymi rzeczami. Biegaliśmy już po ogrodzie, bawiliśmy się w piaskownicy... Aktualnie śpi. Przyznam, że usypiania bałam się najbardziej, bo do tej pory usypiał właśnie przy piersi. Ale jakoś daliśmy radę. Teraz uśpiłam go w wózku. W sumie aż dziw, że usnął skoro Mama tak bardzo fałszowała kołysankę :D Jedynie w nocy raz się obudził i nie dało się go uśpić, ale najprawdopodobniej był głodny (w końcu przespał kolację), ale Tatuś się nim zajął, a ja na szybko odciągnęłam trochę mleka i spaliśmy dalej do 8.
Oby to tylko nie była cisza przed burzą...
Chodzi tu o odstawienie Mikiego od piersi. Ostatni raz ciumkał wczoraj przed 18 i był to ostatni cycuś w jego życiu (a przynajmniej od Mamusi ;)). Jak na razie nie jest źle. Staram się go zajmować zabawą i innymi rzeczami. Biegaliśmy już po ogrodzie, bawiliśmy się w piaskownicy... Aktualnie śpi. Przyznam, że usypiania bałam się najbardziej, bo do tej pory usypiał właśnie przy piersi. Ale jakoś daliśmy radę. Teraz uśpiłam go w wózku. W sumie aż dziw, że usnął skoro Mama tak bardzo fałszowała kołysankę :D Jedynie w nocy raz się obudził i nie dało się go uśpić, ale najprawdopodobniej był głodny (w końcu przespał kolację), ale Tatuś się nim zajął, a ja na szybko odciągnęłam trochę mleka i spaliśmy dalej do 8.
Oby to tylko nie była cisza przed burzą...
poniedziałek, 7 maja 2012
Roczek już za nami
Jak ten czas nieubłaganie leci. Jeszcze nie tak dawno leżałam na porodówce, wspomnienia wciąż całkiem świeże, a tu moje Maleństwo skończyło już roczek. Mam wrażenie, że ktoś gdzieś tam wcisnął na pilocie mojego życia przycisk "przewijanie do przodu" i wszystko leci dwa razy szybciej :)
Co się przez ten rok zmieniło? Bardzo, bardzo dużo.
Najważniejsze, ze jest nas troje, a nie dwójka. I to właśnie Miki pochłania praktycznie cały nasz czas. Ale nie żałuję (ok, może jednak bywają chwilę, ze mam ochotę pobyć sama lub tylko z Mężem, ale rzadko), bo Mały praktycznie codziennie zaskakuje nas czymś nowym. Ostatnio w czasie wspinaczki na podest u nas w pokoju padło nowe słowo "adela". Tak ni z gruchy, ni z pietruchy sobie palnął, a rodzice głowią się, co miał na myśli :)
Bardzo dużo zmienił się sam Mikołaj. Rok temu był maleństwem całkowicie zależnym od nas, a teraz jest sporym chłopakiem, który ma swoje humory i umie walczyć o swoje. Coraz bardziej ujawnia się jego charakterek. Na pewno będzie bardzo uparty, towarzyski i wesoły. Lubi sobie też pogrymasić, a już szczególnie jeśli chodzi o jedzenie. Raz wcina chlebek z szynką, a następnego dnia już mu nie smakuje. A my próbujemy nadążyć za jego smakami. W razie tragedii pozostaje niezawodny rosołek, który wcina zawsze. Oby tylko nie doszło do sytuacji, ze rosołek będzie jadł na śniadanie, obiad i kolację :) Na szczęście jego jedzeniowe widzi-mi-się nie wpływa na jego wagę. Na chwilę obecną mamy wynik 11 kg i 88 cm wzrostu. Dziś idziemy na kontrolę do lekarza, więc jeszcze to sprawdzimy :)
Impreza urodzinowa już za nami. Dopisali prawie wszyscy goście i pogoda też, choć zapowiadali deszcze i burze. Miko prezentami jest zachwycony, szczególnie klockami i motorem na akumulator. Ku zgrozie rodziców niestety jeszcze nie umie wcisnąć sobie pedała gazu i sami musimy to robić goniąc za nim na kolanach :)
01.05.2011
Pierwsze zdjęcie Mikiego
A to już 01.05.2012 czyli 1. urodziny Mikiego :)
(zdjęcia z imprezy urodzinowej w innym terminie)
Co się przez ten rok zmieniło? Bardzo, bardzo dużo.
Najważniejsze, ze jest nas troje, a nie dwójka. I to właśnie Miki pochłania praktycznie cały nasz czas. Ale nie żałuję (ok, może jednak bywają chwilę, ze mam ochotę pobyć sama lub tylko z Mężem, ale rzadko), bo Mały praktycznie codziennie zaskakuje nas czymś nowym. Ostatnio w czasie wspinaczki na podest u nas w pokoju padło nowe słowo "adela". Tak ni z gruchy, ni z pietruchy sobie palnął, a rodzice głowią się, co miał na myśli :)
Bardzo dużo zmienił się sam Mikołaj. Rok temu był maleństwem całkowicie zależnym od nas, a teraz jest sporym chłopakiem, który ma swoje humory i umie walczyć o swoje. Coraz bardziej ujawnia się jego charakterek. Na pewno będzie bardzo uparty, towarzyski i wesoły. Lubi sobie też pogrymasić, a już szczególnie jeśli chodzi o jedzenie. Raz wcina chlebek z szynką, a następnego dnia już mu nie smakuje. A my próbujemy nadążyć za jego smakami. W razie tragedii pozostaje niezawodny rosołek, który wcina zawsze. Oby tylko nie doszło do sytuacji, ze rosołek będzie jadł na śniadanie, obiad i kolację :) Na szczęście jego jedzeniowe widzi-mi-się nie wpływa na jego wagę. Na chwilę obecną mamy wynik 11 kg i 88 cm wzrostu. Dziś idziemy na kontrolę do lekarza, więc jeszcze to sprawdzimy :)
Impreza urodzinowa już za nami. Dopisali prawie wszyscy goście i pogoda też, choć zapowiadali deszcze i burze. Miko prezentami jest zachwycony, szczególnie klockami i motorem na akumulator. Ku zgrozie rodziców niestety jeszcze nie umie wcisnąć sobie pedała gazu i sami musimy to robić goniąc za nim na kolanach :)
01.05.2011
Pierwsze zdjęcie Mikiego
A to już 01.05.2012 czyli 1. urodziny Mikiego :)
(zdjęcia z imprezy urodzinowej w innym terminie)
czwartek, 3 maja 2012
Powczasowe refleksje
Miko śpi, więc mam trochę czasu na pisanie :)
Wyjazd był świetny. Odpoczęliśmy, spędziliśmy ze sobą dużo czasu i pooddychaliśmy nadmorskim powietrzem. Ale niestety też złapaliśmy katarki. Wszyscy, cała trójka :) Duży M. na szczęście szybko się go pozbył, ale my z Małym dalej się męczymy...
W każdym razie było bardzo fajnie. Co prawda podróż była męcząca, a najbardziej dla Mikiego, ale daliśmy radę. Na miejscu czekała na nas cisza do spółki ze spokojem. Wylądowaliśmy w maleńkiej mieścinie Gąski k/Mielna w dodatku poza sezonem, więc przez dłuższą część wypoczynku byliśmy jedynymi wczasowiczami. Ludzie zaczęli się zjeżdżać dopiero na majówkę.
Odwiedziliśmy Mielno, Ustronie Morskie, Kołobrzeg... Byliśmy parę razy na basenie (morze niestety było zdecydowanie zbyt zimne na kąpiele).
Mikoś był po prostu zachwycony. Grzebanie w piasku, raczkowe bieganie po plaży, zabawy kamykami... Kiedy tylko miał okazję, zaczepiał innych ludzi, niemal natychmiast się z nim zakochiwali. Nawet jedna dziewczyna na basenie zaprosiła nas na grilla do siebie :) Nie rozumiem tylko tego, że wszyscy wokół brali Miko za dziewczynkę :) ale obie Babcie stwierdziły, że faktycznie ma tak ładną buźkę, że w sumie to się nie dziwią :)
Jedynie pogoda nam nie bardzo dopisała, bo było bardzo wietrznie. W ciągu dwóch tygodni zdarzyły się może tylko dwa - trzy naprawdę ciepłe dni. Właśnie z powodu wiatru wróciliśmy dzień wcześniej, bo nie było sensu siedzieć cały czas w pokoju, a przez wiatr nie dało się za bardzo gdzieś wyjść.
Ogólnie wyjazd zaliczony do jak najbardziej udanych :)
Wyjazd był świetny. Odpoczęliśmy, spędziliśmy ze sobą dużo czasu i pooddychaliśmy nadmorskim powietrzem. Ale niestety też złapaliśmy katarki. Wszyscy, cała trójka :) Duży M. na szczęście szybko się go pozbył, ale my z Małym dalej się męczymy...
W każdym razie było bardzo fajnie. Co prawda podróż była męcząca, a najbardziej dla Mikiego, ale daliśmy radę. Na miejscu czekała na nas cisza do spółki ze spokojem. Wylądowaliśmy w maleńkiej mieścinie Gąski k/Mielna w dodatku poza sezonem, więc przez dłuższą część wypoczynku byliśmy jedynymi wczasowiczami. Ludzie zaczęli się zjeżdżać dopiero na majówkę.
Odwiedziliśmy Mielno, Ustronie Morskie, Kołobrzeg... Byliśmy parę razy na basenie (morze niestety było zdecydowanie zbyt zimne na kąpiele).
Mikoś był po prostu zachwycony. Grzebanie w piasku, raczkowe bieganie po plaży, zabawy kamykami... Kiedy tylko miał okazję, zaczepiał innych ludzi, niemal natychmiast się z nim zakochiwali. Nawet jedna dziewczyna na basenie zaprosiła nas na grilla do siebie :) Nie rozumiem tylko tego, że wszyscy wokół brali Miko za dziewczynkę :) ale obie Babcie stwierdziły, że faktycznie ma tak ładną buźkę, że w sumie to się nie dziwią :)
Jedynie pogoda nam nie bardzo dopisała, bo było bardzo wietrznie. W ciągu dwóch tygodni zdarzyły się może tylko dwa - trzy naprawdę ciepłe dni. Właśnie z powodu wiatru wróciliśmy dzień wcześniej, bo nie było sensu siedzieć cały czas w pokoju, a przez wiatr nie dało się za bardzo gdzieś wyjść.
Ogólnie wyjazd zaliczony do jak najbardziej udanych :)
środa, 2 maja 2012
Come back :)
Wróciliśmy :) Uśmiechnięci, wypoczęci, cali i (prawie) zdrowi :)
Teraz chwila wytchnienia, a potem trzeba się rozpakować i zacząć szykować niedzielną imprezę :)
W końcu Miko skończył wczoraj rok :)
Więcej będzie następnym razem :)
Teraz chwila wytchnienia, a potem trzeba się rozpakować i zacząć szykować niedzielną imprezę :)
W końcu Miko skończył wczoraj rok :)
Więcej będzie następnym razem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
