Rozumiem, że Walentynki to Święto Zakochanych. Ale w sumie, jakieś takie oklepane.
W sumie dobrze mówili w radiu: "Kocham Cię przez cały rok, więc w Walentynki daj mi spokój" (czy jakoś tak to było).
Jeśli ktoś kogoś kocha, to nie ważne, czy jest 14 luty, czy wrzesień, czy maj...
Eh... wszystko jakoś mi z głowy wyleciało.
Ps. Jeśli ktoś zainteresowany, pojawiło się nowe opowiadanie. Link na górze.
EDIT. 12:14
Właśnie jem obiadek. Zupa jarzynowa i udko. Wszystko razem zmiksowane. Po prostu pycha :\
Jestem rozdarta. Ciągnie mnie do pisania i do haftowania. Z jednej strony od paru dni chodzi za mną pomysł na opowiadanie, a z drugiej chcę nadgonić haftowanie obrazka. I co tu wybrać?...
EDIT. 13:09
Jednak postawiłam na pisanie. I kolejna miniaturka skończona. Ale opublikuję w późniejszym czasie.
Chce ktoś, żeby Go powiadamiać o kolejnych opowiadaniach?
czwartek, 14 lutego 2013
środa, 13 lutego 2013
Reksio i banda, czyli jak to z tymi bajkami jest
Miki lubi oglądać bajki.
Chyba jak każde dziecko.
Na szczęście teraz już ogląda ich mniej niż jakiś czas temu.
Zmieniły się i upodobania Mikowe co do bajek.
Kiedyś mógł non-stop oglądać "Fineasza i Ferba". Na szczęście mu przeszło.
Teraz głównie chce bajkę o ciu-ciu ("Tomek i przyjaciele") lub au-au ("Reksio").
Bardzo często niestety jest ta, ze poi włączeniu jednej zmienia zdanie i chcę drugą. Wtedy Mamusia traci cierpliwość i włącza "Bolka i Lolka".
Czasem oglądając na youtube'ie, sam sobie bajkę wybiera, więc widzieliśmy już: "Chuck i przyjaciele", "Stacyjkowo", "Finley", "Świat małego Ludwiczka", "Wilk i zając", "Czerwony traktor" itp.
Wieczorami na TVS chętnie ogląda też "Zaczarowany ołówek", albo na PULSie "Pingwiny z Madagaskaru", "Pixie i Dixie".
Nie, nie oglądamy bajek cały dzień. Kiedyś było do tego blisko, ale teraz Mikoś sam nieraz wybiera zabawę. Nie muszę go na siłę odciągać od TV lub komputera, choć i takie chwilę się zdarzają.
Podejrzewam, że wiosną i latem będzie oglądał jeszcze mnie, bo więcej czasu spędzać będziemy na ogrodzie.
I od razu odpowiadając na (jeszcze) niezadane pytania.
Nie widzę nic złego, że Miki ogląda bajki. A przynajmniej dopóki nie robi tego cały dzień.
Chyba jak każde dziecko.
Na szczęście teraz już ogląda ich mniej niż jakiś czas temu.
Zmieniły się i upodobania Mikowe co do bajek.
Kiedyś mógł non-stop oglądać "Fineasza i Ferba". Na szczęście mu przeszło.
Teraz głównie chce bajkę o ciu-ciu ("Tomek i przyjaciele") lub au-au ("Reksio").
Bardzo często niestety jest ta, ze poi włączeniu jednej zmienia zdanie i chcę drugą. Wtedy Mamusia traci cierpliwość i włącza "Bolka i Lolka".
Czasem oglądając na youtube'ie, sam sobie bajkę wybiera, więc widzieliśmy już: "Chuck i przyjaciele", "Stacyjkowo", "Finley", "Świat małego Ludwiczka", "Wilk i zając", "Czerwony traktor" itp.
Wieczorami na TVS chętnie ogląda też "Zaczarowany ołówek", albo na PULSie "Pingwiny z Madagaskaru", "Pixie i Dixie".
Nie, nie oglądamy bajek cały dzień. Kiedyś było do tego blisko, ale teraz Mikoś sam nieraz wybiera zabawę. Nie muszę go na siłę odciągać od TV lub komputera, choć i takie chwilę się zdarzają.
Podejrzewam, że wiosną i latem będzie oglądał jeszcze mnie, bo więcej czasu spędzać będziemy na ogrodzie.
I od razu odpowiadając na (jeszcze) niezadane pytania.
Nie widzę nic złego, że Miki ogląda bajki. A przynajmniej dopóki nie robi tego cały dzień.
poniedziałek, 11 lutego 2013
Olbrzym i pchełki, czyli coś o Mikim i nowej grze
Ostatnio ciągle było o mnie, więc tym razem coś o Mikim :)
Chociaż cały czas siedzę z nim w domu, czasami łapię się na tym, że zastanawiam, kiedy ten czas tak zleciał. Kiedy Miki tak urósł? Kiedy nauczył się tego, bądź tamtego?
Jeszcze zanim się urodził, kupiliśmy w Biedronce naklejki na ścinę. Była tam też miarka. Miki lubi zwracać na nią uwagę, bo jest kolorowa i wypukła, a na niej są małpki. Do tej pory służyła nam jednak bardziej jako element dekoracyjny, niż faktyczna miarka.
Ale dziś w czasie zabawy Miki prosto stanął przy miarce i mogliśmy się zmierzyć. Już nie na oko i na szybko, tylko dokładnie. Nóżki płasko na podłodze pod ścianą, plecki wyprostowane. I co nam pokazało?
91 cm!!!
Potem szybki rzut oka na siatkę centylową w książeczce zdrowia i... jesteśmy w górnej granicy wzrostu dla chłopca w 21 miesiącu.
A ponieważ nigdy nie rozumiałam istoty tych siatek, nie wiem, co to oznacza :) ani czy to dobrze :)
Ale fakt faktem, że rośnie nasz Synuś jak na drożdżach :) i na pewno mając trzy latka nie zmieści się w swoją bluzę, która jest przeznaczona n ten okres. Bo na metce jest rozmiar 98 cm - 3 year. A Miki biega w niej radośnie teraz :)
Jak byłam mała, razem z siostrą miałyśmy z siostrą taką zabawkę/grę "pchełki". Chodziło w niej o to, by trafić do pojemniczka małymi plastikowymi guziczkami, naciskając na nie większymi. Fajna zabawa, tym bardziej, że miałyśmy dwa poziomy trudności: dużo kubeczek i mniejszy spodeczek.
W każdym razie dziś Miki też odkrywał frajdę płynącą z pchełek. Ale w wydaniu... guzikowym.
Znalazł u Babci w pokoju guziki i zaczął się nimi bawić. Potem Babcia pokazała mu, jak guziczki "skaczą", gdy się je naciśnie. I zajęcie gotowe :)
Przynajmniej się zajął. Bo ja jeszcze nie doszłam do siebie, więc nie mam siły z nim szaleć i biegać. Także teraz poszedł z Babcią gotować obiad, a ja mogę odpocząć i nabrać sił. A potem znowu może poskaczemy guziczkami ;)
Chociaż cały czas siedzę z nim w domu, czasami łapię się na tym, że zastanawiam, kiedy ten czas tak zleciał. Kiedy Miki tak urósł? Kiedy nauczył się tego, bądź tamtego?
Jeszcze zanim się urodził, kupiliśmy w Biedronce naklejki na ścinę. Była tam też miarka. Miki lubi zwracać na nią uwagę, bo jest kolorowa i wypukła, a na niej są małpki. Do tej pory służyła nam jednak bardziej jako element dekoracyjny, niż faktyczna miarka.
Ale dziś w czasie zabawy Miki prosto stanął przy miarce i mogliśmy się zmierzyć. Już nie na oko i na szybko, tylko dokładnie. Nóżki płasko na podłodze pod ścianą, plecki wyprostowane. I co nam pokazało?
91 cm!!!
Potem szybki rzut oka na siatkę centylową w książeczce zdrowia i... jesteśmy w górnej granicy wzrostu dla chłopca w 21 miesiącu.
A ponieważ nigdy nie rozumiałam istoty tych siatek, nie wiem, co to oznacza :) ani czy to dobrze :)
Ale fakt faktem, że rośnie nasz Synuś jak na drożdżach :) i na pewno mając trzy latka nie zmieści się w swoją bluzę, która jest przeznaczona n ten okres. Bo na metce jest rozmiar 98 cm - 3 year. A Miki biega w niej radośnie teraz :)
Jak byłam mała, razem z siostrą miałyśmy z siostrą taką zabawkę/grę "pchełki". Chodziło w niej o to, by trafić do pojemniczka małymi plastikowymi guziczkami, naciskając na nie większymi. Fajna zabawa, tym bardziej, że miałyśmy dwa poziomy trudności: dużo kubeczek i mniejszy spodeczek.
W każdym razie dziś Miki też odkrywał frajdę płynącą z pchełek. Ale w wydaniu... guzikowym.
Znalazł u Babci w pokoju guziki i zaczął się nimi bawić. Potem Babcia pokazała mu, jak guziczki "skaczą", gdy się je naciśnie. I zajęcie gotowe :)
Przynajmniej się zajął. Bo ja jeszcze nie doszłam do siebie, więc nie mam siły z nim szaleć i biegać. Także teraz poszedł z Babcią gotować obiad, a ja mogę odpocząć i nabrać sił. A potem znowu może poskaczemy guziczkami ;)
sobota, 9 lutego 2013
Co wolno, a co nie, czyli dajcie mi jeść :-)
Na ból byłam przygotowana. Może nie aż na taki (momentami), ale jednak byłam.
Wiedziałam też, że będę mieć dietę.
Ale ileż można. Ciągle budyń, kaszka manna, kisiel, serek... Nawet przy urozmaiceniu smaków jest to dość monotonne.
A dziś marzyła mi się zapiekanka, pączek, nawet pospolity chleb z szynką i serem żółtym... Mniam, aż ślinka cieknie...
A tu jeszcze tydzień...
Poza tym Mikoś dziś do nas wrócił. Niby to tylko tydzień, ale mam wrażenie, że jest większy. I jakoś tak więcej gada. Próbujemy teraz rozgryźć, co znaczy słowo "papum"... :)
Wiedziałam też, że będę mieć dietę.
Ale ileż można. Ciągle budyń, kaszka manna, kisiel, serek... Nawet przy urozmaiceniu smaków jest to dość monotonne.
A dziś marzyła mi się zapiekanka, pączek, nawet pospolity chleb z szynką i serem żółtym... Mniam, aż ślinka cieknie...
A tu jeszcze tydzień...
Poza tym Mikoś dziś do nas wrócił. Niby to tylko tydzień, ale mam wrażenie, że jest większy. I jakoś tak więcej gada. Próbujemy teraz rozgryźć, co znaczy słowo "papum"... :)
piątek, 8 lutego 2013
Spać czy nie spać, o to jest pytanie
Jakiś ten dzisiejszy dzisiejszy dzień dziwny.
Spać się chce od momentu wstania z łóżka, jakoś tak mnie trochę mdli i na dodatek tego głowa zaczyna boleć... I zero chęci na cokolwiek.
Na szczęście do końca zostało już mniej niż więcej...
Spać się chce od momentu wstania z łóżka, jakoś tak mnie trochę mdli i na dodatek tego głowa zaczyna boleć... I zero chęci na cokolwiek.
Na szczęście do końca zostało już mniej niż więcej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)