Albo raczej jem czerwone. A najchętniej różnokolorowe :)
W ostatnim czasie nakarmić Mikiego to nie lada wyzwanie. Nie z powodu jego braku chęci do jedzenia, bo tej jest sporo, ale raczej jego gustów smakowych. Coś, co wcześniej jadał chętnie, teraz poszło w odstawkę. Chyba, że jest serwowane stosunkowo rzadko.
Oczywiście są rzeczy, które Miki bardzo lubi, czyli wszelkiego rodzaju serki homogenizowane i jogurty. Wiadomo jednak, że nie może ciągle jeść tego samego, wiec każdego ranka i wieczora mam niemały problem, czym pierworodnego nakarmić. Na dodatek jeszcze karmienie odbywa się często w ratach, bo Miki nie jest w stanie usiedzieć na pupie i ciągle biega.
Ostatnio jednak Miki sam wynajduje sobie nowe smaki i rzeczy do spróbowania/jedzenia. Raz z Babcią na ogrodzie dorwał się do czerwonych i czarnych porzeczek, które rosną u Babci J. na ogrodzie. Tak m posmakowały, że teraz potrafi zjeść całą garść, szczególnie czarnych. Lubi też maliny i poziomki. Na ogrodzie rośnie też wiśnia. Kilka owoców i pestek spadło z drzewa i Miki postanowił spróbować i tego. na szczęście szybko to zauważyłam i wymieniłam je na owoc z drzewa. Ale mu smakowało :) Mnie wykrzywiało jak rozgryzłam, żeby pestkę wyjąć, a on zjada je z uśmiechem. Chyba po Tacie bardzo lubi kwaśne.
Ale wczoraj przeszedł już samego siebie. Naszykowałam sobie kolację (chleb z serem i szynką, do tego ogórek i czerwona papryka). oczywiście Miko zaraz znalazł się obok mnie, no bo jak to, Mama je, a on nie, tak nie może być. Poskubał trochę ogórka, sera i szynki (chleb ostatnio popadł w niełaskę, podobnie jak bułki i inne pieczywo, które nie jest ciastem), a potem dorwał się do papryki. Początkowo niechętnie, ale tak mu zasmakowało, że zjadł mi praktycznie całą. Miałam nadzieje, że wystarczy mi jeszcze na raz czy dwa, a tu psikus. Można powiedzieć, że Miki na jedno posiedzenie zjadł ćwierć papryki. I miał chęć na jeszcze!
W ogóle zauważyłam, że w ostatnim czasie Miki chętnie próbuje nowych smaków, ale pod warunkiem, że może je jeść sam. I że są bardzo kolorowe :)
A ja wczoraj znowu zrobiłam babeczki.Tym razem "zwykłe", a dla Męża z malinami. Jednak nie byłabym sobą, gdybym jednak nie zaeksperymentowała, więc zamiast aromatu waniliowego dałam pomarańczowy i jeszcze opakowanie waniliowego serka Danio :) Mniam!
Ale jednak niektórym kulinarne eksperymentu nie wychodzą. Budyń "pseudo"czekoladowy z daktylami, suszonymi bananami, malinami, poziomkami i łuskanym słonecznikiem (wszystko w jednej miseczce), to nie najlepsze połączenie...
czwartek, 12 lipca 2012
wtorek, 10 lipca 2012
3 miesiące
Ale ten czas leci.
To już równe trzy miesiące, jak założyłam tego bloga.
Wbrew początkowym obawom, dość łatwo zaaklimatyzowałam się na blogposcie, chociaż dalej poznaję nowe rzeczy :)
To już równe trzy miesiące, jak założyłam tego bloga.
Wbrew początkowym obawom, dość łatwo zaaklimatyzowałam się na blogposcie, chociaż dalej poznaję nowe rzeczy :)
poniedziałek, 9 lipca 2012
Piaskownica, burze...
Tyle się ostatnio działo, że nawet nie wiem od czego zacząć...
Miko już coraz więcej chodzi/ biega sam. I całkiem fajnie mu to wychodzi. Nawet na dworze, chociaż jak ma leniuszka, to i tak wyciąga rękę po palec.
Piaskownica już gotowa :) no, może nie tak do końca, ale nadaje się już do użytkowania. Zostało tylko zrobić pokrywę, a to nie przeszkadzała Mikiemu w zabawie. Już dziś ją wypróbował :)
Okazało się, że wcale nie tak łatwo wystraszyć Miko. A przynajmniej burza mu nie straszna. Woli się bawić, niż przejmować takimi błahostkami. Nawet jak wali blisko domu.
A co do burz... Lubię je. W czasie takich upałów przynoszą prawdziwą ulgę. Ale z drugiej strony... Bywają momenty, że bardzo źle reaguję na takie nagłe zmiany temperatury. Głównie uporczywymi bólami głowy, jakby ktoś wbijał mi ostre szpile prosto w oko... A tabletki nie zawsze działają... Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale niech się już skończy.
Za miesiąc mam wizytę u lekarza. Może dowiem się, kiedy w końcu mam ten zabieg. A za jakieś dwa tygodnie znowu szczepienie...
Na razie tyle.
W ciągu dnia tematów do pisania jest wiele, a kiedy przychodzi co do czego, pustka w głowie...
A, no i oczywiście gratulujemy siatkarzom. Oby na olimpiadzie poszło im tak samo sprawie :)
Miko już coraz więcej chodzi/ biega sam. I całkiem fajnie mu to wychodzi. Nawet na dworze, chociaż jak ma leniuszka, to i tak wyciąga rękę po palec.
Piaskownica już gotowa :) no, może nie tak do końca, ale nadaje się już do użytkowania. Zostało tylko zrobić pokrywę, a to nie przeszkadzała Mikiemu w zabawie. Już dziś ją wypróbował :)
Okazało się, że wcale nie tak łatwo wystraszyć Miko. A przynajmniej burza mu nie straszna. Woli się bawić, niż przejmować takimi błahostkami. Nawet jak wali blisko domu.
A co do burz... Lubię je. W czasie takich upałów przynoszą prawdziwą ulgę. Ale z drugiej strony... Bywają momenty, że bardzo źle reaguję na takie nagłe zmiany temperatury. Głównie uporczywymi bólami głowy, jakby ktoś wbijał mi ostre szpile prosto w oko... A tabletki nie zawsze działają... Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale niech się już skończy.
Za miesiąc mam wizytę u lekarza. Może dowiem się, kiedy w końcu mam ten zabieg. A za jakieś dwa tygodnie znowu szczepienie...
Na razie tyle.
W ciągu dnia tematów do pisania jest wiele, a kiedy przychodzi co do czego, pustka w głowie...
A, no i oczywiście gratulujemy siatkarzom. Oby na olimpiadzie poszło im tak samo sprawie :)
niedziela, 8 lipca 2012
Trochę zdjęć
Internet działa nam teraz w kratkę, częściej go nie ma niż jest. Wynik niedawnych gwałtownych burz. Na szczęście jedyny.
Blogi czytam, ale niestety brakuje mi czasu na komentowanie.
Witam Agnieszkę :)
A na razie tylko zdjęcia. Dzieje się sporo, ale nie ma kiedy tego wszystkiego opisać. A jak już znajdę chwilkę, to okazuje się, że akurat nie ma internetu.
Blogi czytam, ale niestety brakuje mi czasu na komentowanie.
Witam Agnieszkę :)
A na razie tylko zdjęcia. Dzieje się sporo, ale nie ma kiedy tego wszystkiego opisać. A jak już znajdę chwilkę, to okazuje się, że akurat nie ma internetu.
![]() |
| Coś nowego na talerzu... |
![]() |
| ... chyba się skuszę :) |
![]() |
| To prywatna kąpiel :P |
![]() |
| W grupie raźniej |
![]() |
| Mamusia, gramy w piłkę? |
![]() |
| Babcia ma zdecydowanie za dużo kwiatków, trzeba trochę uszczuplić :) |
poniedziałek, 2 lipca 2012
Ósmy pasażer
Albo raczej ósmy ząbek. Pojawił się w sobotę. Także mamy komplet jedynek i dwójek. Teraz czekamy na trójki, które też stosunkowo niedługo powinny się pojawić, bo dziąsła Miko ma bardzo popuchnięte.
Weekend był bardzo gorący (w piątek o 18.45 miałam na termometrze 52 st C!!!). W sobotę sporo czasu spędziliśmy na ogrodzie, a wieczorem całą trójką wskoczyliśmy do basenu. Oczywiście nie do tego małego, bo nie zmieścilibyśmy się tam, a poza tym woda była gorąca. Popływaliśmy u Szwagra i wszyscy byliśmy zadowoleni, nawet chrześniak Męża, bo miał towarzystwo do wygłupów :)
A wczoraj pojechaliśmy w odwiedziny do mojej Babci, bo miała imieniny. Było wesoło, przyjechał tez wujek z małym Sz. Mój kuzynek kończy dziś 7. miesięcy, a jeszcze sam nie siedzi. Trochę dziwne, ale w końcu każde dziecko ma swoje tempo.
Miki dostał ostatnio od Babci (mojej Mamy) koszulkę z napisem "Najfajniejszy urwis w okolicy". I jak mu ją wczoraj założyłam, to chyba wykrakałam, bo zaraz zaczął broić i potłukł Teściom słoik z kawą. Tyle razy się nim bawił, a wczoraj go dobił. No i musieliśmy kawę odkupić.
Chyba wykrakałam tą koszulką :)
Weekend był bardzo gorący (w piątek o 18.45 miałam na termometrze 52 st C!!!). W sobotę sporo czasu spędziliśmy na ogrodzie, a wieczorem całą trójką wskoczyliśmy do basenu. Oczywiście nie do tego małego, bo nie zmieścilibyśmy się tam, a poza tym woda była gorąca. Popływaliśmy u Szwagra i wszyscy byliśmy zadowoleni, nawet chrześniak Męża, bo miał towarzystwo do wygłupów :)
A wczoraj pojechaliśmy w odwiedziny do mojej Babci, bo miała imieniny. Było wesoło, przyjechał tez wujek z małym Sz. Mój kuzynek kończy dziś 7. miesięcy, a jeszcze sam nie siedzi. Trochę dziwne, ale w końcu każde dziecko ma swoje tempo.
Miki dostał ostatnio od Babci (mojej Mamy) koszulkę z napisem "Najfajniejszy urwis w okolicy". I jak mu ją wczoraj założyłam, to chyba wykrakałam, bo zaraz zaczął broić i potłukł Teściom słoik z kawą. Tyle razy się nim bawił, a wczoraj go dobił. No i musieliśmy kawę odkupić.
Chyba wykrakałam tą koszulką :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





