czwartek, 11 lipca 2013

Coś mi się wydaje, że chyba nieco przekształcę formę bloga. Będzie chyba nieco bardziej zdjęciowo, teksty dużo rzadziej...

A tak w ogóle Mikiś wyrwał dwa klawisze z klawiatury i razem z Dużym M. zastanawiamy się, jak je wprawić na nowo... Pomysły?

Więc oto i kolejna partia :)

Lęcę wysoooooko :)

Dałem się zakopać, ale zaraz to się zmieni, tylko porysuję trochę po piasku.

3 lipca 2013 roku około godziny 18.00. Na termometrze zabrakło skali....

Pierwsze próby na rowerku :)

Mama, tylko nie waż się znowu robić mi zdjęcia!

Jem wiśnie prosto z drzewa, co wyjaśnia moją minę i drabinę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz